sobota, 8 listopada 2014

Aktualizacja włosów #3 październik

  Witajcie kochane!
   Po dłuuuuuugiej przerwie wracam do Was z nieco opóźnioną październikową aktualizacją . Chciałam dodać ją wcześniej,ale cięgle brakowało mi czasu. No, ale teraz właśnie się za nią zabieram :) Bez zbędnego przeciągania:


     Co używałam w październiku?

Szampon: Love2Mix awokado , Farmona Skrzyp polny(użyty raz)
Odżywka: Garnier Oleo Repair, Planeta Organica balsam cedrowy
Maska: Biovax do suchych i zniszczonych , Biovax proteiny mleczne, Alterra granat i aloes, Seboradin z naftą kosmetyczną
Olej: KTC migdałowy, KTC musztardowy, Babydream
Serum: Pantene eliksir z olejkiem arganowym
Odżywka b/s : Gliss Kur Oil Nutritive , Pantene do włosów słabych i zniszczonych
Wcierka: -
Suplementacja: -


            Październik był miesiącem , w którym nieco zaniedbałam włosy mniej dbałam o włosy. Nie miałam za dużo czasu, ani przyznam szczerze, chęci. Po prostu pozwoliłam im być, co kilka myć nakładając jedynie olej lub odżywkę/maskę.  Nic nie stosowałam regularnie, systematycznie. Całkowicie odrzuciłam wszelkie wcierki i oleje nakładane na skalp. Czemu? Na początku miesiąca zauważyłam wzmożone wypadanie. Nie wiedziałam , jaki może być jego powód. Postanowiłam odstawić wszystkie produkty , mające bezpośredni kontakt z skórą głowy. Jakaś poprawa nastąpiła, ale wciąż włosy jak leciały, tak lecą :( Martwi mnie to tym bardziej, że jestem posiadaczką bardzo cienkich i dość rzadkich włosów. Każdy ich ubytek dodatkowo pogarsza sytuację. Postanowiłam zawalczyć o gęstość i od wczoraj stosuję kozieradkę. Będę starać się używać ją każdego dnia i mam nadzieję , że przybędzie mi włosków. Jeśli chodzi o suplementację, to nie stosowałam nic , co miało wpłynąć na ich przyrost , czy kondycję . W październiku przyjmowałam tylko witaminy, żeby uzupełnić ewentualne niedobory. Teraz powracam do siemienia lnianego.  Podsumowując- w najbliższym czasie walczę o gęstość.


      A teraz uwaga- przełom w mojej pielęgnacji! Dobra, może odrobinkę przesadziłam ;) Nie mniej jednak jest to pewna zmiana. Kto czyta mojego bloga, ten wie, że nie przepadam za olejkiem Babydream. Po prostu źle na mnie działa. A raczej *działał. Nie wiem , co się zmieniło , ale polubiłam się z nim. Dałam mu drugą szansę, nałożyłam na noc i rano włoski były cudne! Miękkie, gładkie, takie , jak lubie :) Chyba powoli się do niego przekonuję.

     W zeszłym miesiącu podcinałam końcówki. Nie prezentowały się najlepiej i uznałam , że nie ma na co czekać. Nożyczki w dłoń ( nie moją oczywiście) i żegnamy się z rozdwojeniami .Nadal nie są w pełni zdrowe, ale ich stan się poprawia.


    Co ważne- zmieniła się struktura moich kosmyków. Zawsze twierdziłam, że noszę wysoko/srednioporowate kłaczki , a dziś oznajmiam, że są one niskoporowate. Czy to pielęgnacja je tak zmieniła? Być może , bo nie widzę innego wytłumaczenia. Bardzo się z tego cieszę, wreszcie są gładkie, śliskie , błyszczące nawet po użyciu samego szamponu. Jedyny minus to to, że objętość mocno spadła... No cóż, nie ma nic za darmo , ale ja się nie poddaję i walczę o nowe włoski :)



      Jak wygląda obecna fryzura?
 Przez podcięcie końcówek (ok.2-3 cm) długość chyba się nie zmieniła.  Na zdjęciu tego nie widać, ale włosy są na prawdę bardzo wygładzone i lejące .  Jak widzicie, ich ilość nie powala. Na pewno wyglądałyby 100 razy lepiej, gdyby było ich zwyczajnie więcej.  Na tym zdjęciu są po użyciu : oleju musztardowego i kozieradki na całą noc, szamponu skrzypowego, Biovaxu z proteinami mlecznymi i szczotki Tangle Teezer.