To jedna z największych włosowych zmor nie tylko włosomaniaczek, ale bardzo wielu kobiet. Można z nimi walczyć tygodniami , miesiącami, latami ...a i tak efekt nie zawsze jest zadowalający. Co mam na myśli? Oczywiście końcówki. Rozdwojone!
.jpg) |
| źródło-internet |
Stan naszych włosów odzwierciedla nasze zdrowie lub jego brak. Zły wynika najczęściej z braku witamin, nieodpowiedniego odżywiania, zbyt rygorystycznej diety lub problemów skórnych bądź hormonalnych. W przypadku poważniejszych kłopotów ze zdrowiem należy natychmiast udać się do lekarza specjalisty. Jeśli doskwiera nam jedynie brak odpowiedniej ilości witamin albo źle się odżywiamy , możemy sami spróbować poprawić kondycję włosów. Zyskają na tym nie tylko one , bo wpływa to między innymi na samopoczucie , odporność , stan cery, paznokci, całego ciała. Co ważne, zanim zaczniemy kurację suplementami , musimy mieć pewność, że jest nam to potrzebne i faktycznie mamy niedobory. W przeciwnym razie tylko sobie zaszkodzimy. Nie zaszkodzi natomiast na pewno starannie dobierany jadłospis . Warzywa, owoce , pestki , orzechy to coś ,co z pewnością powinno zagościć w naszej kuchni. Teraz, gdy mamy jeszcze lato, łatwo je zdobyć.
Co nasze włosy lubią "jeść"?
kwasy omega-3 (występują m.in. w rybach)
żelazo ( czerwone mięso , kakao , suszone morele, brokuły , fasolka szparagowa, kasza gryczana i jaglana)
witamina A (masło , mleko, jaja, ryby , wątroba)
witamina E (oleje roślinne, migdały, margaryna, jaja, marchewki, orzechy włoskie i ziemne, mleko, brukselki, mąka pełnoziarnista, kiełki pszenicy, zielonolistne warzywa)
selen (wątróbka , ryby, skorupiaki, czerwone mięso, mąka pełnoziarnista, ryż brązowy, ser żółty, jaja, czosnek, cebula, kapusta, szparagi, pestki dyni i słonecznika, sól morska)
biotyna (mleko , szpinak, brokuły, sałata, mięso, żółtka jaj, mąka sojowa, owoce , orzechy, kalafior, drożdże, wątroba)
cynk (ostrygi , wątroba, owsianka, mąka razowa, pestki dyni i słonecznika, żółtka, mięso indycze)
Ja jestem wegetarianką, w dodatku za wieloma warzywami niespecjalnie przepadam. I cóż...wiem, moja dieta nie jest perfekcyjna, dlatego mam ogromny problem z rozdwajaniem włosów. Postaram się jakoś uzupełniać braki i może coś z tego wyjdzie :)
Kolejna sprawa , bo przecież nie tylko dieta ma w tym swój udział, to odpowiednia pielęgnacja.
Czy myjesz włosy delikatnym szamponem?
Czy chronisz je przed wiatrem i słońcem?
Czy rozczesujesz je delikatnie?
Czy używasz odpowiednich gumek?
Czy unikasz gorącego nawiewu w suszarce, prostownicy, lokówki?
Czy odżywiasz swoje włosy?
Czy zabezpieczasz końcówki serum lub olejkami?
Dopiero gdy na wszystkie pytania odpowiesz twierdząco, możesz zacząć dziwić się , gdy ujrzysz zniszczoną końcówkę. Jeśli odpowiedziałaś choć na jedno pytanie przecząco, przykro mi , ale to może być powód Twojego problemu. Dbanie o włosy to coś naprawdę ważnego. Odpowiednia pielęgnacja może zdziałać cuda! Nie wierzysz? Przekonaj się sama! Najczęstszym "grzechem" przez nas popełnianym jest prostowanie włosów. Spotkałam się z opiniami , że wykonywanie tego "raz na jakiś czas" wcale nie szkodzi. Jesteś pewna? Przejedź rozgrzaną prostownicą po skórze. Będzie boleć? Tak myślę ;P Ale przecież skóra to nie to samo, co włosy. Faktycznie. I o ile skóra "żyje" , a więc może się zregenerować, włosy są martwe i tego dokonać nie są w stanie. Dlatego zastanów się 2,5,10, 100 razy zanim zdecydujesz się na prostowanie. Nie muszę chyba mówić jak szkodliwe jest gwałtowne czesanie, zbyt mocne związywanie, codzienne suszenie , ciągłe mycie silnym szamponem . A już najgorsze stosowanie tego wszystkiego naraz!
Obcinanie końcówek
Czyli coś, czego nienawidzi każda zapuszczająca pani. Szczególnie, gdy włosy jak na złość, w ogóle nie chcą ruszyć i bywa , że stają się coraz krótsze i krótsze...
Niestety, jest to nieodłączna część zapuszczania i walki o zdrowe końce. Choćbyśmy o nie dbały z całego serca, robiąc wszystko, co nakazują ulotki, blogerki i media, nawet najzdrowsze włosy po jakimś czasie zaczną się niszczyć. Nie ma na to rady. Jedne z nas muszą podcinać je co miesiąc, inne co pół roku, a znajdą się i takie, które robią to co dwa lata. Wedle potrzeb :)
Czyli kiedy mam podciąć te włosy?!
Wtedy , gdy zauważysz, że pojawia się coraz więcej tych połamanych , rozdwojonych , roztrojonych i tak dalej oraz jeśli wraz z długością są coraz cieńsze. Nie wygląda to ani ładnie , ani estetycznie a już na pewno nie zdrowo. Czasem wydaje nam się , że może ten włosek nie jest jeszcze w takim złym stanie?
 |
| źródło-internet |
Tak właśnie w laboratoryjnym zbliżeniu wygląda takie zniszczenie. Nieciekawie, prawda? Co gorsze- nie zlikwidowane posuwa się w górę. Czyli będzie po prostu coraz gorzej. Jedyne wyjście- nożyce. Nie ważne, gdzie podcinacie. Ważne, aby były one maksymalnie ostre. Tylko takie nie zmiażdżą włosów. Najlepiej robić to na mokro. Jeśli macie zaufanego fryzjera, to świetnie. Nie? Żaden problem. Poproście kogokolwiek w miarę sprytnego do wykonania tego zadania. Tylko tak można zlikwidować to , co już się zniszczyło. To jest mój najmniej lubiany punkt, jak pewnie każdej z Was, ale trudno, dla urody trzeba cierpieć :)
No dobra, podcięłam już te włosy. Co dalej?
Teraz wystarczy zabezpieczać jak już wcześniej wymieniłam- serum , olejami, olejkami. Pamiętajcie, że końcówki to najstarsza i najbardziej doświadczona część czupryny i wymaga największej opieki. Nie żałujcie jej cennych składników odżywczych.
A na koniec podam kilka linków do popularnych produktów do zabezpieczania:
-jedwab CHI
-
serum Garnier Goodbye Damage
-
L'Oreal Paris Mythic Oil
-jedwab Green Pharmacy
Nie wiem na ile te rady się przydadzą, nie gwarantuję też , że każdemu pomogą. Co włosy, to i inne potrzeby. Napisałam o najistotniejszych moim zdaniem sprawach, o których nie można zapomnieć . Stosowanie się do tych wskazówek na pewno pomoże Wam w walce o długie, ale przede wszystkim piękne włosy. Najważniejsza jest cierpliwość i systematyczność :) Życzę wszystkim powodzenia. Trzymajcie się!