Witajcie! Dawno mnie już tutaj nie było. Nauka, szkoła, inne zajęcia i czasu jest coraz mniej. Teraz jednak przychodzę do Was z drugą już miesięczną aktualizacją włosów. Trochę się w mojej pielęgnacji pozmieniało , ale o tym za moment.
Na początku wstawiam świeżo zrobione zdjęcie:
Wyglądają trochę na nierozczesane , ale uwierzcie na słowo, że rozczesywałam je przez kilka minut :) Po prostu coś się nie mogą ułożyć.
Nie wiem , na ile włosy urosły, bo nie założyłam mojej fioletowej koszulki poglądowej . Wizualnie jestem jednak coraz bardziej zadowolona z długości :D Mam nadzieję że w rok wyhoduję włosy aż do talii. Nigdy nie miałam takich długich jak teraz. To już jest dla mnie super efekt.
Co mnie martwi?
Przede wszystkim rozdwajanie, które w ostatnim czasie przyspieszyło się znacznie. Przydałoby się już nieco podciąć końcówki, ale odwlekam to , jak mogę, bo żal mi tego, co urosło.
Druga sprawa- wypadanie. Teraz już generalnie opanowane , ale jeszcze niedawno, na początku miesiąca było na prawdę źle. Pomogło mi chyba olejowanie i wcierka z kozieradki.
Ostatnia rzecz to zmniejszona objętość/gęstość. Nie wiem, czy to wynik wypadania, kosmetyków , czy czegoś innego, lecz czuję , jakbym miała połowę swoich włosów. Mam nadzieję , że tak nie pozostanie, bo i tak mam je cienkie a teraz to już istne niteczki...
Zmiany w pielęgnacji:
Jak już mogliście przeczytać tutaj znowu zabrałam się za olejowanie. Przez długi czas byłam jego przeciwniczką, nawróciłam się jednak na dobrą drogę :) Nie używam już Babydream, który mnie tak skutecznie zniechęcił. Teraz na mojej szafce znajduje się olej migdałowy, musztardowy i łopianowy z czerwoną papryczką. Sprawują się świetnie! Dzięki nim ograniczyłam stosowanie masek i odżywek do minimum, bo nie potrzebuję ich tak bardzo. Włosy stały się miękkie , elastyczne i gładkie. Nie wykluczam , że szybciej rosną.
Jak pisałam , na początku września zaczęły się problemy z wypadaniem. Włosy leciały jak szalone.Postanowiłam wypróbować kozieradki. Rzeczywiście pachnie rosołem :) Wcierałam przed myciem , bardzo niesystematycznie . Chyba pomogło, bo już wszystko jest w normie.
Kolejna zmiana to zmniejszone używanie odżywek i masek. Przed olejowaniem robiłam to codziennie, teraz tylko, kiedy nie nakładam oleju. W tym miejscu muszę jednak przyznać, że mam niemały problem z jego zmyciem. Często od razu po umyciu jest dobrze, a gdy budzę się rano i idę do szkoły , czuję , jakbym nie myła włosów od tygodnia. To bardzo uciążliwe ...
Jeśli chodzi o suplementację, to przestałam zażywać Calcium Pantothenicum. Chyba nie za dużo mi jednak dawały, ale na brak efektów też nie narzekałam . Warto wypróbować :)
To już tyle , jeśli chodzi o moje włosy.Wracam z tym postem za miesiąc.Zobaczymy, jakie zmiany nadejdą :)
Jak dbać o włosy, aby zawsze były piękne i zdrowe? Jak dopasować pielęgnację do każdego rodzaju włosów? Jakich kosmetyków używać? Zapraszam do czytania! :)
sobota, 27 września 2014
piątek, 19 września 2014
Włosowy jesienny haul :)
Ostatnio zauważyłam na mojej szafce z kosmetykami do włosów małe pustki. No cóż, był to najwyższy czas, żeby zaopatrzyć się w jakieś niezbędne nowości :)
Tym razem postawiłam na naturę , czyli rosyjskie cudeńka i oleje. Bardzo polubiłam te wschodnie hity i póki co , całkiem nieźle dają sobie radę :) Nie wiem , czy kupiłabym tyle rzeczy , ile zaraz zobaczycie, gdyby nie fakt, że sklep Skarbysyberii.pl zaoferował nam -20%! Kocham takie przeceny i zawsze wtedy coś kupuję. Tym razem nie było inaczej:
Kupiłam go na allegro.pl za około 8 zł za 250 ml. Słyszałam , że wpływa na porost włosów, a na tym mi bardzo zależy , więc nie mogłam go kupić. Tym bardziej , że za śmieszne pieniądze. Pachnie typową musztardą :P
2.Olej migdałowy KTC
Ten olej jest już nieco droższy , bo kosztuje ok. 15 zł za 200 ml.
Wybrałam go , bo już od dawna się na niego czaiłam , o czym chyba wspominałam. Ciągle jednak nie miałam czasu , ani zbytecznych pieniędzy , a teraz tak się złożyło, że trafił w moje ręce . Nadaje się do włosów o średniej i wysokiej porowatości, czyli do takich jak moje :) Jest jednym z bardziej popularnych olei. Myślałam, że będzie pachniał słodko , ale nie wydziela żadnej woni.
A oto brat swojego poprzednika ! Nie używałam go jeszcze, dzisiaj to zrobię. Ma rewelacyjne opinie, a że tę serię uwielbiam, nie mogłam nie spróbować i tego :) Cena : 12,90 za 360 ml.
Chciałabym jeszcze tu tylko dodać, że Love2mix są super-wydajne i starczają na długo. Na pewno warte swojej ceny , a nawet o wiele wiele więcej.
5.Maska do włosów "Siedmiu sił"
Moim włosom starczy na około 3 razy. Używałam tylko raz. Nie było cudu, włosy normalne, jak zawsze, ale nie ma też na co narzekać :)
6.Balsam do włosów "Odżywczo- regeneracyjny"
Tego nie miałam ani razu- za jakiś czas na pewno dwa słowa o nim.
7.Balsam Agafii "Rewitalizujący"
Nie używany :)
Pachnie mydłem . Takim zwykłym mydlanym mydłem. Lubię ten zapach . Jest taki delikatny i świeży .
8.Szampon Agafii "Rewitalizujący"
2.Olej migdałowy KTC
Wybrałam go , bo już od dawna się na niego czaiłam , o czym chyba wspominałam. Ciągle jednak nie miałam czasu , ani zbytecznych pieniędzy , a teraz tak się złożyło, że trafił w moje ręce . Nadaje się do włosów o średniej i wysokiej porowatości, czyli do takich jak moje :) Jest jednym z bardziej popularnych olei. Myślałam, że będzie pachniał słodko , ale nie wydziela żadnej woni.
3.Szampon Love2mix papryczka chilli i pomarańcza
O tym szamponie słyszała już chyba każda z Was. Jest to już mój drugi z kolei i na pewno nie ostatni. Recenzja tutaj (napisałam tam, że nie wiem, jak sprawdza się solo, bez użycia NICZEGO przed i po myciu, bo boję się sprawdzić, aby nie zastać przesuszenia. Teraz mogę powiedzieć jedno- sprawdza się ;) ). Kupiony za 12,90 za 360 ml .
4. Szampon Love2mix awokado
Chciałabym jeszcze tu tylko dodać, że Love2mix są super-wydajne i starczają na długo. Na pewno warte swojej ceny , a nawet o wiele wiele więcej.
5.Maska do włosów "Siedmiu sił"
Moim włosom starczy na około 3 razy. Używałam tylko raz. Nie było cudu, włosy normalne, jak zawsze, ale nie ma też na co narzekać :)
6.Balsam do włosów "Odżywczo- regeneracyjny"
Tego nie miałam ani razu- za jakiś czas na pewno dwa słowa o nim.
7.Balsam Agafii "Rewitalizujący"
Nie używany :)
Pachnie mydłem . Takim zwykłym mydlanym mydłem. Lubię ten zapach . Jest taki delikatny i świeży .
8.Szampon Agafii "Rewitalizujący"
Szampon bardzo aksamitny w dotyku. Również czuć mydło :) Włosy po nim mięciutkie , milutkie , delikatne....
Po co mi tyle szamponów?! Ten jest akurat mojej mamy :) Ja kupiłam tylko (aż) 2. Trzeba korzystać, jeśli jest okazja.
Uff...napisanie tego posta zajęło mi z tydzień. Najpierw zaczęłam go i potem nie mogłam zabrać się za resztę . Odkładałam go z dnia na dzień. W końcu jest- wymęczony. Specjalnie dla Was :)
sobota, 13 września 2014
Włosowe MUST HAVE
Dzisiaj troszeczkę inny wpis niż zawsze, bo chciałabym przedstawić Wam moją listę ulubieńców. Są to produkty bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji i które uwielbiam. Chcę przede wszystkim pokazać, co działa na moje włosy , co warto kupić i spróbować.
Moje włosy mają tak, że raczej nie zdarza się, żeby coś źle na nie działało i za to jestem im wdzięczna . Z drugiej strony ciężko jest mi trafić na coś naprawdę "wow" . Czasem jednak zdarzają się takie chwile ;) Zapraszam do czytania :
1.Szampony
Love2mix pomarańcza i papryczka chilli
Love2mix awokado
2. Odżywki
Garnier Fructis Goodbye Damage
Nivea Long Repair
4. Maski
Alterra Granat i Aloes
Biovax proteiny mleczne
Moje włosy mają tak, że raczej nie zdarza się, żeby coś źle na nie działało i za to jestem im wdzięczna . Z drugiej strony ciężko jest mi trafić na coś naprawdę "wow" . Czasem jednak zdarzają się takie chwile ;) Zapraszam do czytania :
1.Szampony
Love2mix pomarańcza i papryczka chilli
Love2mix awokado
Szampon Agafii rewitalizujący do włosów zniszczonych
2. Odżywki
Garnier Fructis Goodbye Damage
Garnier Ultra Doux Awokado i Masło Karite
4. Maski
Alterra Granat i Aloes
Biovax proteiny mleczne
Seboradin z naftą kosmetyczną
4. Inne
Argan Oil olejek do zabezpieczania końcówek
Szczotka Tangle Teezer
Suchy szampon Batiste
Bez tych wszystkich produktów moja pielęgnacja nie byłaby kompletna . Są to moi bezwarunkowi faworyci :) Dzięki nim doszłam do takiego stanu włosów, jaki obecnie posiadam. Polecam każdej z Was wypróbowanie tych kosmetyków, bo działają cuda- przynajmniej u mnie . Ta lista będzie się pewnie z czasem zmieniać i przekształcać , więc postaram się ją co jakiś czas aktualizować :)
A już niedługo planuję post o kosmetycznych bublach :)
środa, 10 września 2014
Co z tym olejowaniem?
Już nie raz wspominałam , jak nie przepadam za olejowaniem. Co prawda nie mam za wielu doświadczeń z olejami, ale i tak zdążyłam wyrobić sobie negatywną opinię. Uznałam, że moje włosy tego nie tolerują. No cóż, zawsze po nich były tłuste, przyklapnięte, a nawet wysuszone (!!!).
Nic dziwnego , że przez kilka miesięcy dosłownie nie dotykałam tych kosmetyków, ewentualnie w celu zabezpieczenia końcówek. I to była czysta GŁUPOTA. Kilka dni temu jedna blogerka zainspirowała mnie do użycia oliwy z oliwek. Najpierw byłam niechętna , przekonana , że tym razem będzie "jak zawsze". Pomyślałam , że najwyżej umyję włosy jeszcze raz , a szkoda by było nie spróbować chociaż raz. Podreptałam więc do kuchni i powoli odkręciłam nakrętkę oliwy. Wylałam odrobinę na rękę i wmasowałam na długość , mniej więcej do ucha. Związałam gumką i chodziłam tak może z godzinę. Potem dokładnie umyłam włosy delikatnym szamponem i....
I co?!
I po wyschnięciu włosów byłam szalenie zaskoczona! Oczywiście pozytywnie ;) Nie mogłam aż uwierzyć, że uzyskałam takie efekty.
Po pierwsze, nie było gorzej , niż przed nałożeniem, a to już wielki plus :D
Po drugie, nic nie wisiało smętnie, nie było tłuste i posklejane . Zauważyłam też brak suchych końcówek.
Po trzecie , moje włosy naprawdę dobrze zareagowały na oliwę. Stały się miękkie, nawilżone i jakby pokryte nabłyszczającą otoczką . Jedyny minus, jaki zanotowałam , to lekkie obciążenie. Nie byłoby źle , bo lubię takie włosy, ale moje są niestety dość cienkie i średnio gęste, więc nie prezentują się najlepiej . Zwyczajnie tracą na objętości :(
Chyba stanę się fanką olejowania :) Od tamtego czasu robię to codziennie (czyli jakieś 4 dni). Kupiłam sobie nawet olej migdałowy i musztardowy. Czekajcie na recenzje. Sama jestem ciekawa, jak się spiszą, bo nie mam kompletnie żadnego doświadczenia z tymi specyfikami i będzie to dla mnie duże zaskoczenie. Mogę powiedzieć tyle, że olej migdałowy nie ma żadnego zapachu , a szkoda, bo myślałam , że poczuję coś słodkiego . Musztardowy natomiast pachnie....no musztardą! :D Mam tylko nadzieję, że nie będzie aż tak wyczuwalny na włosach , bo nie jest to moja ulubiona nuta. Życzcie mi powodzenia i wytrwałości , bo z tym to różnie bywa .
PS dostałam dziś paczkę z apteki, a w niej duuużo witamin . Sprawdzę ich efekty na włosy i cerę i jeśli będą coś warte , to dam Wam znać :)
Nic dziwnego , że przez kilka miesięcy dosłownie nie dotykałam tych kosmetyków, ewentualnie w celu zabezpieczenia końcówek. I to była czysta GŁUPOTA. Kilka dni temu jedna blogerka zainspirowała mnie do użycia oliwy z oliwek. Najpierw byłam niechętna , przekonana , że tym razem będzie "jak zawsze". Pomyślałam , że najwyżej umyję włosy jeszcze raz , a szkoda by było nie spróbować chociaż raz. Podreptałam więc do kuchni i powoli odkręciłam nakrętkę oliwy. Wylałam odrobinę na rękę i wmasowałam na długość , mniej więcej do ucha. Związałam gumką i chodziłam tak może z godzinę. Potem dokładnie umyłam włosy delikatnym szamponem i....
I co?!
I po wyschnięciu włosów byłam szalenie zaskoczona! Oczywiście pozytywnie ;) Nie mogłam aż uwierzyć, że uzyskałam takie efekty.
Po pierwsze, nie było gorzej , niż przed nałożeniem, a to już wielki plus :D
Po drugie, nic nie wisiało smętnie, nie było tłuste i posklejane . Zauważyłam też brak suchych końcówek.
Po trzecie , moje włosy naprawdę dobrze zareagowały na oliwę. Stały się miękkie, nawilżone i jakby pokryte nabłyszczającą otoczką . Jedyny minus, jaki zanotowałam , to lekkie obciążenie. Nie byłoby źle , bo lubię takie włosy, ale moje są niestety dość cienkie i średnio gęste, więc nie prezentują się najlepiej . Zwyczajnie tracą na objętości :(
Chyba stanę się fanką olejowania :) Od tamtego czasu robię to codziennie (czyli jakieś 4 dni). Kupiłam sobie nawet olej migdałowy i musztardowy. Czekajcie na recenzje. Sama jestem ciekawa, jak się spiszą, bo nie mam kompletnie żadnego doświadczenia z tymi specyfikami i będzie to dla mnie duże zaskoczenie. Mogę powiedzieć tyle, że olej migdałowy nie ma żadnego zapachu , a szkoda, bo myślałam , że poczuję coś słodkiego . Musztardowy natomiast pachnie....no musztardą! :D Mam tylko nadzieję, że nie będzie aż tak wyczuwalny na włosach , bo nie jest to moja ulubiona nuta. Życzcie mi powodzenia i wytrwałości , bo z tym to różnie bywa .
PS dostałam dziś paczkę z apteki, a w niej duuużo witamin . Sprawdzę ich efekty na włosy i cerę i jeśli będą coś warte , to dam Wam znać :)
sobota, 6 września 2014
Na kłopoty z rozczesywaniem...
Ah , jaką cudowną mamy jesień. Na razie pogoda dopisuje ,przynajmniej u mnie :) Słońce świeci ,od rana jest ciepło, nie wieje wiatr. Czuję się prawie jak na wakacjach , z tym , że już niestety trzeba chodzić do szkoły. Czasu na szperanie w blogach mam zdecydowanie mniej . Tak samo z resztą jak z dbaniem o włosy. Czasem nawet ciężko znaleźć czas na umycie. Staram się jednak nie zaniedbywać pielęgnacji. Moją największą motywacją jest blog, który prowadzę. Dzięki niemu jestem w miarę systematyczna i staram się odkrywać coraz to nowe "przepisy" i kosmetyki.Ale nie o tym dzisiaj.
W tym poście chciałabym się podzielić z Wami moim nowym odkryciem. Jest to coś , co pomaga mi rozczesać włosy, nie szarpiąc ich . Nadaje odrobinę blasku i wygładza. Pewnie każda z Was widziała ten kosmetyk . O czym mowa?
W tym poście chciałabym się podzielić z Wami moim nowym odkryciem. Jest to coś , co pomaga mi rozczesać włosy, nie szarpiąc ich . Nadaje odrobinę blasku i wygładza. Pewnie każda z Was widziała ten kosmetyk . O czym mowa?
O sprayu z firmy Glisskur !!!
Odkryłam go jakiś czas temu . Wcześniej używałam wersji z jedwabiem, którą z całego serca odradzam. Totalnie się nie spisała. Wysuszała włosy , a przy skalpie szybciej mi się tłuściły. Nie pachniała też za fajnie. I jak tamtej nie polubiłam , tak ta sprawuje się bardzo dobrze.
Jakie wrażenia?
Nie jest to może HIT , ale i tak lubię tę odżywkę. Pachnie sokiem brzoskwiniowym :D Zazwyczaj używam jej przed wyjściem z domu i po wysuszeniu włosów, w celu zabezpieczenia ich przed zniszczeniami. Zawiera kilka olei , co ostatecznie przekonało mnie do zakupu . Wiadomo, pomimo nazwy "odżywka" nie zrobi z naszymi włosami tego , co ta tradycyjna. Szybko też znika jej "efekt" i jest słabo wydajna. Mimo wszystko lubię ją za zapach, ułatwione rozczesywanie,wygładzenie i optyczne nabłyszczenie. Czasem takie rzeczy naprawdę przydają się , gdy chcemy gdzieś wyjść, a nasze włosy nie prezentują się ciekawie. Nie ma co oczekiwać, ze spalonych , wykruszonych włosów gładkiej tafli nie zrobi :) Posiadaczki w miarę zdrowych włosów powinny być zadowolone .
Za ile ją kupimy i gdzie?
W niektórych supermarketach i drogeriach. Ja kupiłam w Rossmannie . Jej cena waha się w zależności , czy obowiązuje cena promocyjna od ok.16 zł do 10. Ja kupuję tylko wtedy, gdy są za 10 zł. Uważam , że to jest odpowiednia cena. Więcej bym chyba nie dała.
Jakie rodzaje mamy do wyboru?
Z tego , co się orientuję, jest ich kilka. Każdy ma inne "działanie", choć one głównie pomagają nam rozczesać włosy . Warto wypróbować kilka, bo może tak jak ja, nie od razu traficie na tę odpowiednią dla Waszych włosów. Na pewno są też takie spraye innych firm, ale jakoś nigdy nie rzuciły mi się w oczy. Może z wyjątkiem Pantene , który używałam lata temu. Popróbujcie różne , może coś trafi w Wasz gust i upodobania.
P.S. Dzisiaj zamówiłam sporo nowych kosmetyków do włosów! Mam nadzieję , że szybko dojdą. Jak tylko to się stanie, oczekujcie wiadomości na blogu. A potem tylko czekajcie na recenzje :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
