czwartek, 31 lipca 2014

Kremowanie włosów- co to takiego?+ link do rozdania

    Kremowanie włosów- co to ma być? Przecież kremować można twarz, ciało, ale włosy?! Wbrew pozorom , jak najbardziej można . Ale jak? Po prostu nałożyć krem? Tak! Dokładnie tak. Nic ponad to.
   Kremowanie włosów to bardzo dobry zabieg. Można go używać , gdy oleje nie za dobrze się spisują, lub nie jesteśmy do nich przekonane. Często olej bardzo ciężko zmyć w włosów- ja na przykład mam z tym spory problem, dlatego używam go stosunkowo rzadko. Jestem za to wielką zwolenniczką kremowania. Na początku też nie byłam przekonana , ale nie żałuję,że się skusiłam .
   Czy każdy krem się nada? Niekoniecznie, nawet ten, który na naszą skórę działa świetnie , na głowie może się zupełnie nie sprawdzić. Ważne, aby miał prosty i odpowiedni skład, bez parafiny i parabenów. Najsłynniejszym kosmetykiem do tego celu jest kakaowa Isana:
Posiada bardzo fajny skład, przepięknie pachnie i ma  rewelacyjną cenę! Za 500 ml w promocji zapłaciłam jedynie 7 zł :). Jest też bardzo wydajna. Gdzie ją dostaniemy? Oczywiście w Rossmannie.

Dla zainteresowanych:   Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin.

Jak kremować włosy? Można oczywiście solo, czyli na umyte włosy (bądź  na wilgotne przed myciem, zależy co kto woli) zastosować  krem i następnie nałożyć czepek i zawinąć ręcznikiem. W ten sposób trzymamy krem przez 30-60 minut.  Następnie dokładnie spłukujemy.
Druga opcja to dodanie odrobiny odżywki/maski. Ja stosuję obie wersje naprzemiennie.

Jakich efektów można się spodziewać? To jest oczywiście kwesta indywidualna, ale ja ze swojej strony powiem jak to wygląda u mnie. Włosy są mięciutkie, śliskie, nawilżone :) Ładnie się błyszczą i co jest wielką zaletą- cudownie pachną przez cały dzień. To ważne, bo na moich włosach niemalże zawsze zapach ulatnia się już po kilku godzinach, szczególnie gdy noszę je rozpuszczone. Jednak nie polecam używania tego kosmetyku częściej niż raz na tydzień własnie ze względu na zapach, Jest on tak intensywny, że nie każdemu może się spodobać  ,a przy częstym używaniu  wręcz zacząć irytować.

Mam nadzieję, że rozwiałam wszelkie obawy przed kremowaniem włosów. Zachęcam Was do spróbowania, bo włosy na pewno nie wypadną, a może efekt spodoba się tak samo jak i mnie ;)

+ Rozdanie kosmetyczne- zapraszam serdecznie! http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/2014/07/shiny-box-lipiec-2014-pierwsze-wrazenie.html

sobota, 26 lipca 2014

Maska z dodatkiem skrobi ziemniaczanej

   Od dawna słyszałam same pozytywy na temat skrobi ziemniaczanej (bądź mąki) na włosach przeczytane czy to na Wizazu , czy na blogach.Dziewczyny nie raz pisały o jej fantastycznym kosmetycznym działaniu Bardzo lubię eksperymentować na włosach, a poza tym ciągle szukam sposobu na gładkie, nawilżone włosy. A że miałam ten specyfik akurat w szafce, nie zastanawiałam się długo ;) .
   Swoją maskę zrobiłam mieszając maskę granat i aloes Alterry i skrobi w stosunku 1:1. Nie trzeba przygotowywać sporej ilości, bo maska jest bardzo wydajna. Ja zrobiłam odrobinę za dużo i oddałam resztę mamie. Dodałam łyżeczkę olejku rycynowego i nałożyłam na całe włosy. Zapach był bardzo przyjemny, a mieszanka łatwo się rozprowadzała . Nałożyłam foliowy czepek i zawinęłam turban z ręcznika, aby składniki odżywcze jak najlepiej wchłonęły we włosy. Zajęłam się codziennymi czynnościami i nawet nie zauważyłam a minęła cała godzina. Spłukałam maskę zimną wodą aby domknąć łuski i dodatkowo wygładzić kosmyki.Włosy były mięciutkie i gładkie już przy zmywaniu. Wyjątkowo długo schły, ale myślę, że to przez wczorajszą kiepską pogodę. Jakie działanie zauważyłam? Włosy były miękkie , gładkie, nawilżone. Już dawno takich nie miałam! To na pewno zasługa skrobi , bo po samej Alterze nie byłam aż tak zadowolona. Co jest najlepsze? Oczywiście to ,co dla mnie najważniejsze , a zarazem najtrudniejsze niestety. Mowa o końcówkach. Zawsze suche, skrzypiące, twarde. Teraz błyszczące i mięciutkie. Efekt utrzymuje się aż do następnego mycia, które niestety muszę robić codziennie.
     Każdemu polecam taki zabieg, którego Wasze włoski na pewno nie pożałują. Warto jednak uważać na ilość olejku rycynowego, bo w  nadmiarze może mocno przesuszyć. Nie  jest także obowiązkowe użycie tej samej maski, co ja oczywiście ;) każdy powinien wybrać tą, która najbardziej mu służy i daje dobre efekty.

P.S Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia włosom ,bo zwyczajnie zapomniałam . Obiecuję, że następnym razem będzie i zdjęcie :)





poniedziałek, 21 lipca 2014

Urodzinowy wpis :)

         Z okazji moich urodzin postanowiłam zrobić coś dobrego dla włosów.Jako że nie obchodzę ich hucznie , mam czas na pielęgnację. Nie będę się rozpisywać na wstępie. Przejdę od razu do tematu.
 
         Co zrobiłam? Najpierw naolejowałam włosy na całą noc oliwą z oliwek. Musiałam jej użyć, ponieważ jeszcze nie zamówiłam oleju migdałowego , a zapach  babydream zaczął mnie mocno drażnić. Uznałam , że warto zrobić jakąś odmianę, tym bardziej, że z oliwą nie miałam już dawno do czynienia, a wspominam ją pozytywnie. Rano dokładnie umyłam włosy i od razu nałożyłam nowo zakupioną maskę Biovax do włosów suchych i zniszczonych:

Jak się spisała?
No coż...kupując tę maskę oczekiwałam niezwykłych efektów. Nawilżenia, miękkości , blasku. Nie mam pojęcia, czy to wina oliwy, czy po prostu ten Biovax nie spisał się na moich włosach, ale nie widzę niczego specjalnego. Włosy są dość lejące i miękkie, ale zdecydowanie straciły na blasku i gładkości. W podobnym stanie są po użyciu zwykłej, dobrej odżywki. Nie czuję także nawilżenia, szczególnie na końcach , które musiałam potraktować sporą dawką olejku arganowego.
Następnym razem spróbuję użyć jej solo. Mam nadzieję, że moje włosy jeszcze się z nią "przeproszą" , bo szkoda by było, gdyby nie spełniła swojej roli. 

 Jak widać włosy nadal są trochę suche...no cóż, walczymy dalej! :D

niedziela, 20 lipca 2014

O odżywce , która naprawdę działa...

     Moim włosom dosyć trudno dogodzić. Po uzyciu jakiejkolwiek odżywki co prawda są odrobinę wygładzone, łatwiej się je rozczesuje i przyjemnie pachną ;). Jednak ciężko znaleźć taką, po której widzę efekt WOW. Ostatnio pod wpływem recenzji jednej z blogerek, postanowiłam wypróbować tę :


      Nie miałam co do niej dużych wymagań, bo seria Garnier Fructis nigdy mi za bardzo nie pasowała. Była zbyt obciążająca i przetłuszczająca. Jakie było moje zdziwienie po jej zastosowaniu! Włosy były miękkie, lekkie, śliskie i lejące. A ten zapach mmm. Najważniejsze jednak był jej wpływ na końcówki. Jest to mój wielki problem , bo pomimo wielu starań są one ciągle suche. Tym razem zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie było tak źle! Końcówki lśniące , miękkie, przy dotykaniu nie słyszałam tzw. "skrzypienia".

Jak ją stosuję?
      Nie używam tej odżywki na kilka minut po umyciu włosów . Do tego służą mi te nieco słabsze . Aby uzyskać pożądany efekt nakładam ją na około 30 minut przed myciem, zakładam foliowy czepek ,a następnie zmywam delikatnym szamponem.

Czy na każdego tak podziała ?
     Niestety tego nie mogę zagwarantować. Różne włosy, różne potrzeby ;) myślę jednak , że warto ją wypróbować .


Cena:
W zależności od sklepu ok.6-9 zł.
Pojemność: 200ml.
Dostępność:
Chyba wszystkie drogerie. Widziałam ją w Naturze, Rossmannie, Hebe;
supermarkety; ewentualnie internet
Skład:Aqua/Water, Cetaryl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract /Sugar Cane Extract, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium
Chloride, Citronellol, Citrus Medica Limonum Peel Extract /Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Parfum. 



Jakie są moje włosy?

       Jakie są moje włosy teraz, na początku włosomaniactwa? No cóż,  w nie najlepszym stanie... Ale patrząc kilka miesięcy wstecz widzę na prawdę duuuużą poprawę. Wcześniej były wręcz tragiczne. Cienkie, mało gęste, bez objętości, suche, zniszczone. Najgorsze jest to ,że niczym ich nie męczyłam . Prostownicę, czy lokówkę widziały może parę razy. Widocznie są wymagające i potrzebują intensywnej pielęgnacji. Niewątpliwie przyczyniła się do tego także dieta , w dosłownym tego słowa znaczeniu. W każdym razie teraz  ich stan odrobinkę się poprawił. 
      Więc wracając do pytania, które zadałam już w temacie- są cienkie ( ehh...geny) za to dosyć gęste. Wysokoporowate , w kierunku średnioporowatych. Przy skalpie przetłuszczające sie ,a na długości wciąż suche, ale już nie przesuszone ;) ostatnio jednak problem się nasilił z powodu słońca i wysokich temperatur. Moją zmorą są koncówki , których kiedyś uparcie nie podcinałam nawet przez rok, a które teraz dość często traktowane są nożyczkami. Wytrwale walczę o przyrost. Marzą mi sie wlosy do talii :) 
       Załączam zdjęcie, aby pokazać wloski, bo sam opis to nie wszystko . Tutaj są jedynie umyte metodą OMO (odżywka-mycie-odżywka) i potraktowane olejkiem arganowym na końcówkach.

Witajcie Kochane!

  Zainspirowana blogami innych dziewczyn postanowiłam sama go założyć. Jestem początkującą włosomaniaczką i dbam o włosy od krótkiego czasu, ale za to bardzo intensywnie :) zupełnie oszalałam na punkcie włosów i chciałabym tym szaleństwem podzielić się z innymi ;) mam nadzieję , że moje doświadczenia i pomysły pomogą innym, a ja będę dzięki temu mieć większą motywację do dbania o kłaczki. Zapraszam do czytania!