Jakiś czas temu, na początku wakacji kupiłam sobie coś, o czym od dawna myślałam i słyszałam. Mam na myśli szczotkę. Nie jakąś byle jaką- słynną TANGLE TEEZER. Cieszy się ona wielką popularnością wśród włosomaniaczek i nie tylko. Nawet moje koleżanki, które nie interesują się pielęgnacją włosów, postanowiły ją nabyć.
Gdzie i za ile ją zdobędę?
Kupić ją można na allegro, w sklepach internetowych albo fryzjerskich. Ja swoją kupiłam "od ręki", bo bałam się , że może przyjść podróbka. Dałam za nią 59,90 , chociaż teraz wiem, że chodzą nawet za 30 zł. No cóż- odrobinkę przepłaciłam :)
A tak wygląda to moje małe cudeńko ... ;)
Jest już trochę zniszczona, bo przeżyła kilka bolesnych upadków, ale trzyma się nieźle. Nic się nie łamie , nie wygina.
Jak pewnie zauważyłyście, jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tej szczotki. Czemu? Już mówię. Po pierwsze , ma bardzo ładny wygląd, naprawdę mi się podoba . Kolejna zaleta- jest bardzo wytrzymała. W zwykłych drogeryjnych szczotkach zazwyczaj po kilku tygodniach wypadały pierwsze "ząbki" . Te są bardzo elastyczne i nic się z nimi nie dzieje. Oczywiście na siłę dałoby się je połamać, ale chyba nikomu o to nie chodzi :)
Tangle Teezer poważnie potrafi zmienić wygląd włosów. Po wyschnięciu są postrączkowane , wyglądają na suche i szorstkie. Zawsze wtedy czeszę je i ....ta dam! W jednej chwili stają się lejące, miękkie i błyszczące. Naprawdę polecam ją każdej kobiecie, bo jest cudowna. Jedyne co mnie drażni to kłopot w czyszczeniu jej. Przez sporą ilość "ząbków" włosy bardzo wplątują się w szczotkę i mam kłopot z wyciągnięciem wszystkich . Myślę, że nie stanowi to większego problemu, bo zawsze jakoś daję radę :)
Tangle Teezer dostępny jest nie tylko w jednym kolorze, który pokazałam wyżej. Oto inne do wyboru:
Przed zakupem miałam obawy, czy będzie dostatecznie delikatna dla moich łamliwych , cienkich włosów. Jest , pod warunkiem , że używam jej delikatnie, rozczesując powoli najpierw końcówki , posuwając się w górę ,aż do końca. Gdybym robiła to w inny sposób pewnie mogłaby połamać te włosy, które nie są w najlepszej kondycji.
Do jakich włosów się nie nadaje?
Według mnie raczej nie do kręconych , które najlepiej reagują na grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. Efekt mógłby być "szopowaty" .
Nie wiem jak z tymi bardzo gęstymi, podobno ciężko je nią rozczesać, ale mnie to nie dotyczy na (nie)szczęście :).
Te kilkadziesiąt złotych to dużo jak na szczotkę do włosów, opłaca się wydawać tyle pieniędzy?
Uważam, że jak najbardziej TAK. Szczotka to coś, co posłuży nam na wiele miesięcy. Przecież używamy jej codziennie. Chyba lepiej wydać raz trochę więcej , niż co chwilę kupować byle jakie zamienniki z drogerii. Tym bardziej, że bez wątpienia spełnia swoje zadanie- rozczesuje, wygładza , poprawia wizualny stan włosów .
Podsumowując, uważam , że warto mieć swoją Tangle Teezer. Jeśli nie jesteście przekonane, czy ją kupić , poczytajcie inne recenzje lub pożyczcie od koleżanki, która jej używa i przekonajcie się na własnych włosach . Może okaże się także Waszym hitem? :)
Jak dbać o włosy, aby zawsze były piękne i zdrowe? Jak dopasować pielęgnację do każdego rodzaju włosów? Jakich kosmetyków używać? Zapraszam do czytania! :)
niedziela, 31 sierpnia 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
Super sposób na przetłuszczające się włosy
Wiele dziewczyn ma wielki problem dotyczący przetłuszczania się włosów. Ja zmagam się z nim odkąd pamiętam. Niektóre dziewczyny rozpaczają, kiedy muszą myć włosy co 2 dni. Mają szczęście! Ja robię to codziennie.
Niedawno odkryłam pewien sposób, aby coś zadziałać w tej sprawie :) nigdy o nim nie słyszałam, chociaż oczywiście może być od dawna znany i stosowany. O czym mówię ?
O WCIERCE Z CEBULI
Zaczęłam jej używać w celu przyspieszenia porostu i po kilku użyciach zaobserwowałam , że nie muszę już myć włosów następnego dnia. Są w super stanie pomimo braku oczyszczania. Na początku nie wiązałam tego ze stosowaną wcierką. Myślałam, że może taki dzień, może przypadek....ale to się powtarzało ZA KAŻDYM RAZEM i w końcu przyznałam , że to musi być "wina" wcierki z cebuli.
Jak ją wykonać?
Bardzo prosto i szybko ! Bierzemy cebulę, obieramy z łupinek, trzemy na tarce do miski, odsączamy sok z cebuli od resztek i kładziemy go na głowę. Trzymamy w zależności od wrażliwości skalpu- od kilku minut do nawet godziny, jeśli mamy taką potrzebę. Ja zwykle robię to około 20 minut.
Nie mam pojęcia, jak sprawdza się w celu przyspieszenia porostu, bo zwyczajnie za krótko używam tego specyfiku, ale samo to ,że przedłuża świeżość włosów jest tak wielką zaletą, że będę stosować wcierkę nawet, jeśli nie sprawdzi się przy zapuszczaniu .
Niedawno odkryłam pewien sposób, aby coś zadziałać w tej sprawie :) nigdy o nim nie słyszałam, chociaż oczywiście może być od dawna znany i stosowany. O czym mówię ?
O WCIERCE Z CEBULI
Zaczęłam jej używać w celu przyspieszenia porostu i po kilku użyciach zaobserwowałam , że nie muszę już myć włosów następnego dnia. Są w super stanie pomimo braku oczyszczania. Na początku nie wiązałam tego ze stosowaną wcierką. Myślałam, że może taki dzień, może przypadek....ale to się powtarzało ZA KAŻDYM RAZEM i w końcu przyznałam , że to musi być "wina" wcierki z cebuli.
Jak ją wykonać?
Bardzo prosto i szybko ! Bierzemy cebulę, obieramy z łupinek, trzemy na tarce do miski, odsączamy sok z cebuli od resztek i kładziemy go na głowę. Trzymamy w zależności od wrażliwości skalpu- od kilku minut do nawet godziny, jeśli mamy taką potrzebę. Ja zwykle robię to około 20 minut.
Nie mam pojęcia, jak sprawdza się w celu przyspieszenia porostu, bo zwyczajnie za krótko używam tego specyfiku, ale samo to ,że przedłuża świeżość włosów jest tak wielką zaletą, że będę stosować wcierkę nawet, jeśli nie sprawdzi się przy zapuszczaniu .
czwartek, 28 sierpnia 2014
Aktualizacja włosów #1 sierpień
Ah...dni robią się coraz krótsze i chłodniejsze. Szorty i topy zaczynam powoli wymieniać na dżinsy i swetry. Szczęście, że dzisiaj mogę jeszcze nacieszyć się świecącym słońcem. Jest miło, ciepło, słonecznie , aż chce się wyjść na spacer. Zanim jednak to zrobię zapraszam Was na moją pierwszą - sierpniową- akutalizację włosów :)
Już bardzo dawno nie wstawiałam zdjęć moich włosów. Zazwyczaj pisałam tylko co używałam i jak się sprawdziło. Uznałam , że chyba już pora przypomnieć Wam , jak wyglądają moje kosmyki.
Najpierw zrobiłam to zdjęcie:
Ale potem zaczęłam przeglądać mojego bloga w poszukiwaniu archiwalnych fotek i trafiłam na tę:
Dodałam ją 21 lipca- w dzień moich urodzin, niemalże miesiąc temu. Stan moich włosów możecie porównać już teraz (na aktualnym zdjęciu wydają się przyklapnięte, ale to przez to, że nie wyschły jeszcze dokładnie). Chwilę później pomyślałam, że chyba fajniej by było pokazać też, ile albo czy w ogóle urosły od tamtego czasu. Wygrzebałam z prania fioletową koszulkę i jeszcze raz zrobiłam zdjęcie.
Już bardzo dawno nie wstawiałam zdjęć moich włosów. Zazwyczaj pisałam tylko co używałam i jak się sprawdziło. Uznałam , że chyba już pora przypomnieć Wam , jak wyglądają moje kosmyki.
Najpierw zrobiłam to zdjęcie:
Ale potem zaczęłam przeglądać mojego bloga w poszukiwaniu archiwalnych fotek i trafiłam na tę:
Dodałam ją 21 lipca- w dzień moich urodzin, niemalże miesiąc temu. Stan moich włosów możecie porównać już teraz (na aktualnym zdjęciu wydają się przyklapnięte, ale to przez to, że nie wyschły jeszcze dokładnie). Chwilę później pomyślałam, że chyba fajniej by było pokazać też, ile albo czy w ogóle urosły od tamtego czasu. Wygrzebałam z prania fioletową koszulkę i jeszcze raz zrobiłam zdjęcie.
Jestem bardzo szczęśliwa, bo żyłam w przekonaniu , że moje włosy stoją w miejscu. Tymczasem miła niespodzianka. Lipcowe końcówki znajdują się równo tam ,gdzie kończy linia rękawów. Sierpniowe sięgają koło dwóch centymetrów poniżej !!! Jak dla mnie odniosłam sukces! Może dla niektórych to naturalny przyrost przy stosowaniu suplementacji , ale uwierzcie, te włosy , które widzicie u góry, są WYJĄTKOWO oporne na wszystko.
Jeszcze tylko parę słów o tym , co zastosowałam :
Najpierw nałożyłam odżywkę Gernier Oleo Repair - na minutkę w celu zabezpieczenia włosów przed nadmiernym wysuszeniem . Następnie umyłam głowę moim ukochanym szamponem LoveToMix z papryczką chilli. Potem nadeszła kolej na odżywkę Garnier Awokado&Masło Karite z tym ,że tę trzymałam około 20 min. Na koniec przez moment potrzymałam na włosach śluz z siemienia lnianego . Po wyschnięciu kilka kropel olejku arganowego na końcówki i mgiełki z firmy Glisskur .
sobota, 23 sierpnia 2014
Moja mała wielka wygrana :)
Ostatnim czasem brałam udział w kilku kosmetycznych rozdaniach. Wygrać jest dosyć trudno ze względu na sporą liczbę chętnych (no kto z nas nie chciałby dostać czegoś fajnego za darmo?). Nigdy nie miałam przysłowiowego "farta" w wszelakich konkursach , loteriach. A nagle...niesamowicie miła niespodzianka!
WYGRAŁAM!
Co ? Maskę firmy Seboradin. O dokładnie tę:
![]() |
| źródło-internet |
W tym miejscu serdecznie dziękuję Oli, która stworzyła rozdanie i zachęcam do rzucenia okiem na jej blog -o tu!
Ucieszyłam się ogromnie! Maska przyszła do mnie w trybie ekspresowym- chyba 2 dni po przesłaniu danych.Użyłam ją już następnego dnia. Nie miałam pojęcia , jak się sprawdzi, bo masek tej firmy jeszcze nie miałam i nie jest ona jakimś bezwzględnym hitem internetu, ale jej przecudny zapach i zbita konsystencja mnie urzekły.
Jak się sprawdziła?
Pomimo wątpliwości, które okazały się zbędne, maska okazała się strzałem w dziesiątkę. Naprawdę nawilża włoski. Stają się delikatne i mięciutkie- czyli takie, jakie lubię. Wady? Niestety nie jest bardzo wydajna. Musiałam wyciskać ją kilka razy, żeby pokryć całą długość. Jej cena też mogłaby być niższa, chociaż i tak sądzę, że jest współmierna do działania produktu.
Czym wyróżnia się Maska z naftą Seboradin?
Na pewno pięknym zapachem, który urzekł mnie od razu. Dla mnie są to kwitnące kwiaty - może pyłek kwiatowy. Nie każdemu się spodoba, mnie przypomina wiosnę i może dlatego go polubiłam. Druga sprawa to opakowanie. Wygląda na "apteczne"- wiecie, takie profesjonalne, przez co mamy wrażenie, że używamy czegoś wyjątkowo skutecznego. I nie jest to mylne odczucie.
Ah, teraz znowu mam "bad hair day". Jak tylko widzę te końce, mam ochotę ogolić się na łyso :( Moje kosmyki mogę odżywiać non stop, nawet dwa razy dziennie, a im wciąż mało. Już nie wiem , co mogłoby przedłużyć stan nawilżenia, ale nie poddajemy się ! Walczymy! Aż osiągniemy to , co chcemy!
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Co w końcu z tymi końcówkami?
To jedna z największych włosowych zmor nie tylko włosomaniaczek, ale bardzo wielu kobiet. Można z nimi walczyć tygodniami , miesiącami, latami ...a i tak efekt nie zawsze jest zadowalający. Co mam na myśli? Oczywiście końcówki. Rozdwojone!
Stan naszych włosów odzwierciedla nasze zdrowie lub jego brak. Zły wynika najczęściej z braku witamin, nieodpowiedniego odżywiania, zbyt rygorystycznej diety lub problemów skórnych bądź hormonalnych. W przypadku poważniejszych kłopotów ze zdrowiem należy natychmiast udać się do lekarza specjalisty. Jeśli doskwiera nam jedynie brak odpowiedniej ilości witamin albo źle się odżywiamy , możemy sami spróbować poprawić kondycję włosów. Zyskają na tym nie tylko one , bo wpływa to między innymi na samopoczucie , odporność , stan cery, paznokci, całego ciała. Co ważne, zanim zaczniemy kurację suplementami , musimy mieć pewność, że jest nam to potrzebne i faktycznie mamy niedobory. W przeciwnym razie tylko sobie zaszkodzimy. Nie zaszkodzi natomiast na pewno starannie dobierany jadłospis . Warzywa, owoce , pestki , orzechy to coś ,co z pewnością powinno zagościć w naszej kuchni. Teraz, gdy mamy jeszcze lato, łatwo je zdobyć.
![]() |
| źródło-internet |
Stan naszych włosów odzwierciedla nasze zdrowie lub jego brak. Zły wynika najczęściej z braku witamin, nieodpowiedniego odżywiania, zbyt rygorystycznej diety lub problemów skórnych bądź hormonalnych. W przypadku poważniejszych kłopotów ze zdrowiem należy natychmiast udać się do lekarza specjalisty. Jeśli doskwiera nam jedynie brak odpowiedniej ilości witamin albo źle się odżywiamy , możemy sami spróbować poprawić kondycję włosów. Zyskają na tym nie tylko one , bo wpływa to między innymi na samopoczucie , odporność , stan cery, paznokci, całego ciała. Co ważne, zanim zaczniemy kurację suplementami , musimy mieć pewność, że jest nam to potrzebne i faktycznie mamy niedobory. W przeciwnym razie tylko sobie zaszkodzimy. Nie zaszkodzi natomiast na pewno starannie dobierany jadłospis . Warzywa, owoce , pestki , orzechy to coś ,co z pewnością powinno zagościć w naszej kuchni. Teraz, gdy mamy jeszcze lato, łatwo je zdobyć.
Co nasze włosy lubią "jeść"?
kwasy omega-3 (występują m.in. w rybach)
żelazo ( czerwone mięso , kakao , suszone morele, brokuły , fasolka szparagowa, kasza gryczana i jaglana)
witamina A (masło , mleko, jaja, ryby , wątroba)
witamina E (oleje roślinne, migdały, margaryna, jaja, marchewki, orzechy włoskie i ziemne, mleko, brukselki, mąka pełnoziarnista, kiełki pszenicy, zielonolistne warzywa)
selen (wątróbka , ryby, skorupiaki, czerwone mięso, mąka pełnoziarnista, ryż brązowy, ser żółty, jaja, czosnek, cebula, kapusta, szparagi, pestki dyni i słonecznika, sól morska)
biotyna (mleko , szpinak, brokuły, sałata, mięso, żółtka jaj, mąka sojowa, owoce , orzechy, kalafior, drożdże, wątroba)
cynk (ostrygi , wątroba, owsianka, mąka razowa, pestki dyni i słonecznika, żółtka, mięso indycze)
Ja jestem wegetarianką, w dodatku za wieloma warzywami niespecjalnie przepadam. I cóż...wiem, moja dieta nie jest perfekcyjna, dlatego mam ogromny problem z rozdwajaniem włosów. Postaram się jakoś uzupełniać braki i może coś z tego wyjdzie :)
Kolejna sprawa , bo przecież nie tylko dieta ma w tym swój udział, to odpowiednia pielęgnacja.
Czy myjesz włosy delikatnym szamponem?
Czy chronisz je przed wiatrem i słońcem?
Czy rozczesujesz je delikatnie?
Czy używasz odpowiednich gumek?
Czy unikasz gorącego nawiewu w suszarce, prostownicy, lokówki?
Czy odżywiasz swoje włosy?
Czy zabezpieczasz końcówki serum lub olejkami?
Dopiero gdy na wszystkie pytania odpowiesz twierdząco, możesz zacząć dziwić się , gdy ujrzysz zniszczoną końcówkę. Jeśli odpowiedziałaś choć na jedno pytanie przecząco, przykro mi , ale to może być powód Twojego problemu. Dbanie o włosy to coś naprawdę ważnego. Odpowiednia pielęgnacja może zdziałać cuda! Nie wierzysz? Przekonaj się sama! Najczęstszym "grzechem" przez nas popełnianym jest prostowanie włosów. Spotkałam się z opiniami , że wykonywanie tego "raz na jakiś czas" wcale nie szkodzi. Jesteś pewna? Przejedź rozgrzaną prostownicą po skórze. Będzie boleć? Tak myślę ;P Ale przecież skóra to nie to samo, co włosy. Faktycznie. I o ile skóra "żyje" , a więc może się zregenerować, włosy są martwe i tego dokonać nie są w stanie. Dlatego zastanów się 2,5,10, 100 razy zanim zdecydujesz się na prostowanie. Nie muszę chyba mówić jak szkodliwe jest gwałtowne czesanie, zbyt mocne związywanie, codzienne suszenie , ciągłe mycie silnym szamponem . A już najgorsze stosowanie tego wszystkiego naraz!
Obcinanie końcówek
Czyli coś, czego nienawidzi każda zapuszczająca pani. Szczególnie, gdy włosy jak na złość, w ogóle nie chcą ruszyć i bywa , że stają się coraz krótsze i krótsze...
Niestety, jest to nieodłączna część zapuszczania i walki o zdrowe końce. Choćbyśmy o nie dbały z całego serca, robiąc wszystko, co nakazują ulotki, blogerki i media, nawet najzdrowsze włosy po jakimś czasie zaczną się niszczyć. Nie ma na to rady. Jedne z nas muszą podcinać je co miesiąc, inne co pół roku, a znajdą się i takie, które robią to co dwa lata. Wedle potrzeb :)
Czyli kiedy mam podciąć te włosy?!
Wtedy , gdy zauważysz, że pojawia się coraz więcej tych połamanych , rozdwojonych , roztrojonych i tak dalej oraz jeśli wraz z długością są coraz cieńsze. Nie wygląda to ani ładnie , ani estetycznie a już na pewno nie zdrowo. Czasem wydaje nam się , że może ten włosek nie jest jeszcze w takim złym stanie?
Tak właśnie w laboratoryjnym zbliżeniu wygląda takie zniszczenie. Nieciekawie, prawda? Co gorsze- nie zlikwidowane posuwa się w górę. Czyli będzie po prostu coraz gorzej. Jedyne wyjście- nożyce. Nie ważne, gdzie podcinacie. Ważne, aby były one maksymalnie ostre. Tylko takie nie zmiażdżą włosów. Najlepiej robić to na mokro. Jeśli macie zaufanego fryzjera, to świetnie. Nie? Żaden problem. Poproście kogokolwiek w miarę sprytnego do wykonania tego zadania. Tylko tak można zlikwidować to , co już się zniszczyło. To jest mój najmniej lubiany punkt, jak pewnie każdej z Was, ale trudno, dla urody trzeba cierpieć :)
No dobra, podcięłam już te włosy. Co dalej?
Teraz wystarczy zabezpieczać jak już wcześniej wymieniłam- serum , olejami, olejkami. Pamiętajcie, że końcówki to najstarsza i najbardziej doświadczona część czupryny i wymaga największej opieki. Nie żałujcie jej cennych składników odżywczych.
A na koniec podam kilka linków do popularnych produktów do zabezpieczania:
-jedwab CHI
- serum Garnier Goodbye Damage
- L'Oreal Paris Mythic Oil
-jedwab Green Pharmacy
Nie wiem na ile te rady się przydadzą, nie gwarantuję też , że każdemu pomogą. Co włosy, to i inne potrzeby. Napisałam o najistotniejszych moim zdaniem sprawach, o których nie można zapomnieć . Stosowanie się do tych wskazówek na pewno pomoże Wam w walce o długie, ale przede wszystkim piękne włosy. Najważniejsza jest cierpliwość i systematyczność :) Życzę wszystkim powodzenia. Trzymajcie się!
Czyli kiedy mam podciąć te włosy?!
Wtedy , gdy zauważysz, że pojawia się coraz więcej tych połamanych , rozdwojonych , roztrojonych i tak dalej oraz jeśli wraz z długością są coraz cieńsze. Nie wygląda to ani ładnie , ani estetycznie a już na pewno nie zdrowo. Czasem wydaje nam się , że może ten włosek nie jest jeszcze w takim złym stanie?
![]() |
| źródło-internet |
No dobra, podcięłam już te włosy. Co dalej?
Teraz wystarczy zabezpieczać jak już wcześniej wymieniłam- serum , olejami, olejkami. Pamiętajcie, że końcówki to najstarsza i najbardziej doświadczona część czupryny i wymaga największej opieki. Nie żałujcie jej cennych składników odżywczych.
A na koniec podam kilka linków do popularnych produktów do zabezpieczania:
-jedwab CHI
- serum Garnier Goodbye Damage
- L'Oreal Paris Mythic Oil
-jedwab Green Pharmacy
Nie wiem na ile te rady się przydadzą, nie gwarantuję też , że każdemu pomogą. Co włosy, to i inne potrzeby. Napisałam o najistotniejszych moim zdaniem sprawach, o których nie można zapomnieć . Stosowanie się do tych wskazówek na pewno pomoże Wam w walce o długie, ale przede wszystkim piękne włosy. Najważniejsza jest cierpliwość i systematyczność :) Życzę wszystkim powodzenia. Trzymajcie się!
niedziela, 17 sierpnia 2014
Paczuszka ze sklepu Skarbysyberii.pl a w niej...
O rosyjskich kosmetykach słyszałam już jakiś czas temu. Na początku wszyscy je zachwalali, a potem wybuchła fala negatywnych opinii i oskarżeń. Wtedy jeszcze ten temat mnie nie dotyczył , bo w ogóle nie używałam tych produktów. Do czasu...
Już na początku mojego włosomaniactwa, które swoją drogą nie jest aż takie długie ( góra pół roku) , zdarzało mi się czytać o rosyjskim szamponie Love2Mix (chodzi mi o ten z papryczką chili i pomarańczą w składzie) . Dziewczyny zachwycały się nad nim i zachęcały do spróbowania. Spotkałam się oczywiście także i z niepochlebiającymi opiniami, ale zdecydowanie przeważały te pierwsze. Jak to ja- naczytałam się o tym szamponie a potem...zapomniałam o nim :) Jednak ciągle do mnie "wracał" , a że akurat skończył mi się drogeryjny szampon , pomyślałam , że czas wypróbować ten cudowny specyfik .
Nie zastanawiałam się długo , czemu się oczywiście nie dziwię, bo jestem bardzo porywczym i niecierpliwym człowiekiem, który musi mieć wszystko "teraz" "już", bo inaczej zwariuje i od razu postanowiłam go kupić . Najtaniej było chyba w sklepie Skarbysyberii.pl i tam też zamówiłam przesyłkę.
Zainteresowana recenzją BlondHairCare klik! chciałam wypróbować też inny rosyjski kosmetyk- balsam cedrowy. Pomyślałam , że może dobrze działać na moje włosy . Przyznam , długo się zastanawiałam , ale go w końcu kupiłam . Jak spisał się u mnie...?
Żeby nie mieszać , zacznę od szamponu:
Love2Mix Organic, Super intensywny szampon dla wszystkich typów włosów "Ekstrakt z organicznej pomarańczy i papryczki chilli"
Skład:Aqua with infusions of Organic Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Organic Capsicum Frutescens Fruit Extract, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Theobroma Cacao Seed Extract, Panax Ginseng Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Lycopen, Caramel.
Cena: Ja zapłaciłam za niego całe 12,90 za 360 ml, co jest bardzo dobrą ceną , taniej nie widziałam.
Działanie:
Paczkę dostałam już ponad tydzień temu , piszę dopiero teraz , bo wcześniej nie miałam kompletnie jak go ocenić. Teraz też nie jest to długofalowe działanie, ale myślę, że parę zdań mogę już o nim powiedzieć. Przede wszystkim - zapach. Pachnie cudownie. Słodziutko, ale nie mdło . Gorzką czekoladą z domieszką pomarańczy :) Przynajmniej ja tak to odczuwam.
Myślę, że jest bardzo wydajny , bo nie potrzeba go wiele , aby umyć włosy . Delikatny, a zarazem bardzo dobrze myje . Co jest dla mnie wielkim plusem- to jego konsystencja żelu (nie zbyt gęsty ani zbyt lejący) i fakt , że mocno się pieni. Czy przyspiesza porost? Tego jeszcze nie wiem . Po tygodniu ciężko stwierdzić . Blogerki piszą , że nawet użyty solo daje efekt mięciutkich i nawilżonych włosów. Chętnie sama bym się o tym przekonała, chociaż boję się ,że zastanę po tym na mojej głowie suche siano. Na razie nie planuję takich eksperymentów :)
Niezwykle urzekła mnie jego butelka . Czarna ,podłużna z ładną naklejką- czego chcieć więcej ;). Dobrze prezentuje się na półce . Wygląda bardzo elegancko.
Czy kupię ponownie?
Na pewno! Od razu jak tylko wykończę to opakowanie!
A teraz kolej na Cedrowy Balsam Planeta Organica:
Tutaj nie byłam już aż tak pewna, jak przy szamponie, bo nie jest to bardzo popularny kosmetyk, więc i opinii było stosunkowo niewiele. Zaryzykowałam i oto jest! Stoi teraz na mojej szafce i prosi o użycie. Czy się doprosi? Niewątpliwie tak :)
Skład: Aqua, Cedrus Deodara Wood Oil, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Arcticum Lappa Seed Oil, Urtica Dioica Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.
Cena: 14 zł za 360 ml.
Działanie:
Jest to bardzo dobra odżywka do włosów. Po jej zastosowaniu były one śliskie i lejące w dotyku . Trzeba uważać- jeśli mamy suche włosy to ona nam ich specjalnie nie nawilży . Żeby zapobiec suchym końcom zawsze stosuje wcześniej maskę, następnie myję włosy i dopiero nakładam balsam cedrowy. To moje ulubione połączenie
Jak i szampon ma bardzo ładny design. Taka sama miętowa butelka z czarną naklejką i zakrętką.
Obawiałam się "męskiego" zapachu , o którym mówiły inne dziewczyny. Jak się okazało , nie jest on męski, tylko leśny i to mi już szczególnie nie przeszkadza, Tym bardziej , że nie utrzymuje się po spłukaniu.
Czy kupię ponownie?
Myślę , że tak. Nie jest moim must have, ale polubiliśmy się i kiedyś na pewno pojawi się u mnie .
Na koniec chciałabym powiedzieć, że choć rosyjskie kosmetyki mogą się wydawać złe i "Bóg jeden wie, co się w nich znajduje", to naprawdę warto samemu przekonać się , czy coś nam odpowiada, czy nie. Myślę, że lepiej zainwestować w taki produkt, niż ciągle kupować tylko drogeryjne kosmetyki ,bo nie zawsze to , co bardziej popularne , jest lepsze :) .
Już na początku mojego włosomaniactwa, które swoją drogą nie jest aż takie długie ( góra pół roku) , zdarzało mi się czytać o rosyjskim szamponie Love2Mix (chodzi mi o ten z papryczką chili i pomarańczą w składzie) . Dziewczyny zachwycały się nad nim i zachęcały do spróbowania. Spotkałam się oczywiście także i z niepochlebiającymi opiniami, ale zdecydowanie przeważały te pierwsze. Jak to ja- naczytałam się o tym szamponie a potem...zapomniałam o nim :) Jednak ciągle do mnie "wracał" , a że akurat skończył mi się drogeryjny szampon , pomyślałam , że czas wypróbować ten cudowny specyfik .
Nie zastanawiałam się długo , czemu się oczywiście nie dziwię, bo jestem bardzo porywczym i niecierpliwym człowiekiem, który musi mieć wszystko "teraz" "już", bo inaczej zwariuje i od razu postanowiłam go kupić . Najtaniej było chyba w sklepie Skarbysyberii.pl i tam też zamówiłam przesyłkę.
Zainteresowana recenzją BlondHairCare klik! chciałam wypróbować też inny rosyjski kosmetyk- balsam cedrowy. Pomyślałam , że może dobrze działać na moje włosy . Przyznam , długo się zastanawiałam , ale go w końcu kupiłam . Jak spisał się u mnie...?
Żeby nie mieszać , zacznę od szamponu:
Love2Mix Organic, Super intensywny szampon dla wszystkich typów włosów "Ekstrakt z organicznej pomarańczy i papryczki chilli"
Skład:Aqua with infusions of Organic Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Organic Capsicum Frutescens Fruit Extract, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Theobroma Cacao Seed Extract, Panax Ginseng Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Lycopen, Caramel.
Cena: Ja zapłaciłam za niego całe 12,90 za 360 ml, co jest bardzo dobrą ceną , taniej nie widziałam.
Działanie:
Paczkę dostałam już ponad tydzień temu , piszę dopiero teraz , bo wcześniej nie miałam kompletnie jak go ocenić. Teraz też nie jest to długofalowe działanie, ale myślę, że parę zdań mogę już o nim powiedzieć. Przede wszystkim - zapach. Pachnie cudownie. Słodziutko, ale nie mdło . Gorzką czekoladą z domieszką pomarańczy :) Przynajmniej ja tak to odczuwam.
Myślę, że jest bardzo wydajny , bo nie potrzeba go wiele , aby umyć włosy . Delikatny, a zarazem bardzo dobrze myje . Co jest dla mnie wielkim plusem- to jego konsystencja żelu (nie zbyt gęsty ani zbyt lejący) i fakt , że mocno się pieni. Czy przyspiesza porost? Tego jeszcze nie wiem . Po tygodniu ciężko stwierdzić . Blogerki piszą , że nawet użyty solo daje efekt mięciutkich i nawilżonych włosów. Chętnie sama bym się o tym przekonała, chociaż boję się ,że zastanę po tym na mojej głowie suche siano. Na razie nie planuję takich eksperymentów :)
Niezwykle urzekła mnie jego butelka . Czarna ,podłużna z ładną naklejką- czego chcieć więcej ;). Dobrze prezentuje się na półce . Wygląda bardzo elegancko.
Czy kupię ponownie?
Na pewno! Od razu jak tylko wykończę to opakowanie!
A teraz kolej na Cedrowy Balsam Planeta Organica:
Tutaj nie byłam już aż tak pewna, jak przy szamponie, bo nie jest to bardzo popularny kosmetyk, więc i opinii było stosunkowo niewiele. Zaryzykowałam i oto jest! Stoi teraz na mojej szafce i prosi o użycie. Czy się doprosi? Niewątpliwie tak :)
Skład: Aqua, Cedrus Deodara Wood Oil, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Arcticum Lappa Seed Oil, Urtica Dioica Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.
Cena: 14 zł za 360 ml.
Działanie:
Jest to bardzo dobra odżywka do włosów. Po jej zastosowaniu były one śliskie i lejące w dotyku . Trzeba uważać- jeśli mamy suche włosy to ona nam ich specjalnie nie nawilży . Żeby zapobiec suchym końcom zawsze stosuje wcześniej maskę, następnie myję włosy i dopiero nakładam balsam cedrowy. To moje ulubione połączenie
Jak i szampon ma bardzo ładny design. Taka sama miętowa butelka z czarną naklejką i zakrętką.
Obawiałam się "męskiego" zapachu , o którym mówiły inne dziewczyny. Jak się okazało , nie jest on męski, tylko leśny i to mi już szczególnie nie przeszkadza, Tym bardziej , że nie utrzymuje się po spłukaniu.
Czy kupię ponownie?
Myślę , że tak. Nie jest moim must have, ale polubiliśmy się i kiedyś na pewno pojawi się u mnie .
Na koniec chciałabym powiedzieć, że choć rosyjskie kosmetyki mogą się wydawać złe i "Bóg jeden wie, co się w nich znajduje", to naprawdę warto samemu przekonać się , czy coś nam odpowiada, czy nie. Myślę, że lepiej zainwestować w taki produkt, niż ciągle kupować tylko drogeryjne kosmetyki ,bo nie zawsze to , co bardziej popularne , jest lepsze :) .
niedziela, 10 sierpnia 2014
Jakie fryzury są najbezpieczniejsze dla włosów?
Jak nosić włosy , aby ich nie zniszczyć?
O czym trzeba pamiętać nosząc koka? O tym, że może osłabić nam cebulki , zwłaszcza gdy nasze włosy są delikatne, a wiążemy je bardzo mocno.
Dla przeciwników tego typu gumek mam jeszcze jedno rozwiązanie- gumka satynowa .
To fryzury w ogóle mogą niszczyć włosy?!
Tak ,mogą!
W tej sprawie mam dwie wiadomości. Zła jest taka , że włosy niszczą się cały czas, a niektóre fryzury jeszcze to przyspieszają . Dobra, że da się temu nieco zapobiec. Jak? Wystarczy odpowiednio upinać nasze kłaczki :) Nie wiem , jak Wy, ale ja jestem wielką miłośniczką rozpuszczonych włosów. Czuję się wtedy kobieco, ładnie, mogę co chwilę dotykać kosmyków, co z resztą bardzo lubię. Już dawno zdałam sobie sprawę , że rozpuszczanie włosów nie jest dla nich idealnym wyjściem. Włosy zaczynają ocierać się o ramiona, kanapę, krzesło itp.; łamać i kruszyć.Nie mówię oczywiście , że nie można tego robić wcale, bo byłaby to głupota. Całe włosomaniactwo szło by na marne, bo po co komuś piękne włosy, jeżeli musi je ciągle związywać. Polecam rozpuszczać tylko jeżeli wybieramy się do miasta , bądź na jakieś spotkanie, a w domu je upinać. Tylko jak ?
1. Kok
Ostatnio bardzo popularny stał się kok ślimak.Wiele dziewczyn decyduje się na niego , bo naprawdę ciekawie wygląda, szczególnie przy długich, gęstych włosach. Ja niestety nie jestem jego fanką. Nie wiem dlaczego moje końcówki wyglądają po nim na zmasakrowane. Powykręcane, pozaginane, aż żal patrzeć. Dlatego wybieram innego koka. Po prostu zgarniam włosy jak do kucyka, następnie przekładam w połowie i jeszcze raz wiążę. W ten sposób nie cierpią moje końcówki. (Nie wiem , czy wiecie o co mi chodzi, ale chyba inaczej nie potrafię tego wyjaśnić :) )
![]() |
| źródło-internet |
O czym trzeba pamiętać nosząc koka? O tym, że może osłabić nam cebulki , zwłaszcza gdy nasze włosy są delikatne, a wiążemy je bardzo mocno.
2. Warkocz
Warkocza również na pewno wszyscy znają. Jest on o tyle dobry , że nie ma takiego wpływu na cebulki, jak kok. Jest uroczy, łatwy w wykonaniu i również chroni włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi. Alternatywą dla zwykłego warkocza może być kłos. Trudniejszy i czasochłonny, ale bardzo efektowny. Zwolenniczki prostych włosów mogą być niezadowolone , bo może je odkształcać. Dlatego ta opcja jest najlepsza na noc, gdy następnego dnia rano planujemy umyć włosy.
![]() |
| źródło-internet |
3. Upięcie klamrą
Kolejna opcja to upinanie klamrą. Można to robić na wiele sposobów. Ustawiając włosy w górę, w dół. Podwijając, zawijając. Do wyboru, do koloru :) Istotne , aby klamra nie była ciężka i miała łagodne ząbki.
![]() |
| źródło-internet |
4. Kucyk
Sprawdzi się u posiadaczek włosów średniej długości, bo długie i tak będą się ocierać. Jest to jednak wciąż jakieś zabezpieczenie, więc lepsze to , niż nic. Wygląda dość elegancko i pasuje zarówno starszym , jak i młodszym paniom.
![]() |
| źródło-internet |
Dla przeciwników tego typu gumek mam jeszcze jedno rozwiązanie- gumka satynowa .
![]() |
| źródło-internet |
Wiązanie i upinanie włosów możne realnie pomóc nam w zapuszczeniu długich , pięknych włosów, bo zapobiega rozdwajaniu , z czym walczy wiele z nas .
środa, 6 sierpnia 2014
W walce o przyrost- czyli Calcium Pantothenicum
Moje włosy baaardzo wolno rosną, wręcz czasem wydaje mi się , że stoją w miejscu. To trochę dziwne, bo regularnie podcinam końcówki i dbam o nie, jak mogę :) . Jednak to prawie nic nie daje...Wiem , że wiele dziewczyn ma ten sam problem, a nawet jeśli nie, to i tak zależy im na jak najszybszym przyroście.
Jak powszechnie wiadomo , średnie tempo wzrostu włosów wynosi 1 cm. To nie jest satysfakcjonująca długość, przynajmniej dla mnie . Marzę o włosach do pasa i jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem ;) , więc chwytam się każdego możliwego sposobu na przyspieszenie tego procesu.
Jaką suplementację stosuję teraz?
Temat chyba wszystko już zdradził, ale powiem jeszcze raz - są to tabletki Calcium Pantothenicum.
Zakupić je można w każdej aptece. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby ich brakowało . Ich cena waha się od 7 do 9 złotych. Najtaniej jest chyba w aptece internetowej doz.pl , bo za niecałe 7 zł. Są to bardzo małe tabletki , które łatwo połknąć. Ja bardzo często mam z tym problem, już nie raz coś dosłownie stawało mi w gardle. Te są naprawdę delikatne .
Ile tabletek dziennie należy połykać?
Można nawet jedną. Jedna tabletka zawiera 100 mg pantotenianu wapnia. Producent zaleca przyjmowanie od 1 do 6 tabletek dziennie. Ja zdecydowałam się na 4 , żeby nie czekać za długo na efekt, ale także nie przedobrzyć.
Jakich efektów oczekiwać?
Wiele dziewczyn osiąga naprawdę genialny wynik. Nawet do 3-4 cm na miesiąc. Nie zmierzyłam włosów przed kuracją (głupia), teraz mają 49 cm. Przez ponad miesiąc urosły może 1 cm . Mówię tylko o widocznym efekcie, ponieważ w tym czasie 2 razy podcinałam włosy- łącznie z 4 cm. Tak na to patrząc , to uzyskałam 5 cm! To tylko przybliżony wynik, nie dokładny co do milimetra. Oprócz CP od niedawna piję siemię lniane i używam wcierek , więc to nie tylko ich zasługa, ale jestem pewna , że wiele mi dały :)
A! Prawie zapomniałam ! Jeszcze jedna ważna kwestia. Wiele dziewczyn nie jest przekonanych do stosowania suplementacji z obawy na pogorszenie cery. Tak samo było ze mną. Mam bardzo wrażliwą twarz, ze skłonnościami do wyprysków, których dopiero co w większości się pozbyłam po naprawdę zaciętej , wieloletniej walce i nie chciałam tego zniszczyć. Jak miło zostałam zaskoczona , kiedy po kilku tygodniach nic się nie zmieniło :) Choćby i z tego powodu serdecznie polecam Calcium Pantothenicum . Każda skóra reaguje inaczej, nie sposób tego zawsze przewidzieć, ale myślę, że nie zaszkodzi spróbować. Zawsze można przerwać kurację .
Jak powszechnie wiadomo , średnie tempo wzrostu włosów wynosi 1 cm. To nie jest satysfakcjonująca długość, przynajmniej dla mnie . Marzę o włosach do pasa i jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem ;) , więc chwytam się każdego możliwego sposobu na przyspieszenie tego procesu.
Jaką suplementację stosuję teraz?
Temat chyba wszystko już zdradził, ale powiem jeszcze raz - są to tabletki Calcium Pantothenicum.
![]() |
| źródło- internet |
Ile tabletek dziennie należy połykać?
Można nawet jedną. Jedna tabletka zawiera 100 mg pantotenianu wapnia. Producent zaleca przyjmowanie od 1 do 6 tabletek dziennie. Ja zdecydowałam się na 4 , żeby nie czekać za długo na efekt, ale także nie przedobrzyć.
Jakich efektów oczekiwać?
Wiele dziewczyn osiąga naprawdę genialny wynik. Nawet do 3-4 cm na miesiąc. Nie zmierzyłam włosów przed kuracją (głupia), teraz mają 49 cm. Przez ponad miesiąc urosły może 1 cm . Mówię tylko o widocznym efekcie, ponieważ w tym czasie 2 razy podcinałam włosy- łącznie z 4 cm. Tak na to patrząc , to uzyskałam 5 cm! To tylko przybliżony wynik, nie dokładny co do milimetra. Oprócz CP od niedawna piję siemię lniane i używam wcierek , więc to nie tylko ich zasługa, ale jestem pewna , że wiele mi dały :)
A! Prawie zapomniałam ! Jeszcze jedna ważna kwestia. Wiele dziewczyn nie jest przekonanych do stosowania suplementacji z obawy na pogorszenie cery. Tak samo było ze mną. Mam bardzo wrażliwą twarz, ze skłonnościami do wyprysków, których dopiero co w większości się pozbyłam po naprawdę zaciętej , wieloletniej walce i nie chciałam tego zniszczyć. Jak miło zostałam zaskoczona , kiedy po kilku tygodniach nic się nie zmieniło :) Choćby i z tego powodu serdecznie polecam Calcium Pantothenicum . Każda skóra reaguje inaczej, nie sposób tego zawsze przewidzieć, ale myślę, że nie zaszkodzi spróbować. Zawsze można przerwać kurację .
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Jak zadbać o włosy po powrocie z wakacji- czyli trochę o intensywnej regeneracji.
Przed nami lato w pełni :)Na pewno nikt nie siedzi całymi dniami w domu. Pogoda raz lepsza , raz gorsza, ale zdarzają się dni, gdy słońce naprawdę mocno przypieka. W połączeniu z wiatrem, a nie rzadko i słoną, czy chlorowaną wodą potrafi dać nieźle w kość naszym włosom. Pomimo pielęgnacji, nie zawsze da się uniknąć negatywnych skutków takiej cudownej pogody :) Czasem słońce jest tak silne , że nawet najlepsze serum, czy olej nie zabezpieczą nas w stu procentach. Chcąc, nie chcąc, bardzo często wracamy z wakacji z okropnymi włosami. Ten problem dotyczy w szczególności wysokoporowatych, bowiem to właśnie ich struktura włosów jest najbardziej podatna na wszelakie uszkodzenia.
![]() |
| źródło-internet |
Co zrobić, aby poprawić ich kondycję?
Przede wszystkim dać im trochę odpoczynku od uroków wakacji. Chronić je przed słońcem, wiatrem, suszeniem, czy prostowaniem. Niestety, to może nie wystarczyć. Bardzo ważne jest odpowiednie nawilżenie. Do tego celu najlepiej wybrać humekantowo- emolientowe maski. Humekanty zadbają o nawilżenie, a emolienty sprawią, że ten efekt będzie się jakiś czas utrzymywał. Odradzam stosowanie masek i wszelakich odżywek proteinowych, bo na takich przesuszonych włosach zrobią jeszcze gorszą masakrę. Pojawi się tak nie lubiany puch i jeszcze gorsze przesuszenie.
Co jeszcze?Dobrze byłoby zaopatrzyć się w delikatny szampon typu Babydream czy Facelle. Nie każdemu odpowiadają takie kosmetyki, dlatego wybierając coś do mycia włosów, kierujmy się prostym i delikatnym składem. Unikjamy SLS i SLES. Te możemy zastosować raz na tydzień, dwa w zależności od potrzeb tylko do oczyszczenia włosów.
Do zabezpieczania końcówek dobre będzie serum , lub olejek. Ważne , żeby nie miał w składzie alkoholu, który mocno wysusza.
A czy są jakieś domowe sposoby na ujarzmienie fryzury?
Oczywiście ! Świetną alternatywą dla masek może być siemie lniane. Nawilża , wygładza i nabłyszcza. W formie maski jak i płukanki. Także miód i skrobia ziemniaczana mają dobry wpływ na nasze kłaczki. Staną się miękkie w dotyku i nie takie suche. Słyszałam o nakładaniu solo jogurtu naturalnego, ale jeszcze tego nie przetestowałam , więc nie mogę nic o tym powiedzieć, ale słyszałam zachwalające opinie . Nie zaszkodzi spróbować :)
Czy to na pewno pomoże?!
Tak, na pewno włosy będą miały się o wiele lepiej. Trzeba tylko dobrać kosmetyki, które się z nimi lubią. Może efekt nie będzie natychmiastowy , ale po kilku tygodniach odczujemy efekty pielęgnacji. Czasem jednak zdarza się, że część włosów (mam na myśli końcówki) jest w tak opłakanym stanie, że nic nie da rady pomóc. Wtedy jedynym przyjacielem okazują się ostre nożyczki. Nie martwcie się, zdrowe włosy szybko odrastają :)
![]() |
| źródło-internet |
niedziela, 3 sierpnia 2014
I kolejne rozdanie!
Kolejne cudowne rozdanie naprawdę godne uwagi, na które zapraszam!
http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/2014/07/shiny-box-lipiec-2014-pierwsze-wrazenie.html
http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/2014/07/shiny-box-lipiec-2014-pierwsze-wrazenie.html
Kosmetyczne rozdanie u Ewy :)
Serdecznie zapraszam na nowe rozdanie u Ewy :) można wygrać limitowane żele pod prysznic Balea o zapachu melona i mango .
Jak widać zostało już niewiele dni, więc musicie się spieszyć.
Jeśli jesteście zainteresowane - zapraszam http://ibelieveeit.blogspot.com/
Jak widać zostało już niewiele dni, więc musicie się spieszyć.
Jeśli jesteście zainteresowane - zapraszam http://ibelieveeit.blogspot.com/
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)