Co zrobiłam? Najpierw naolejowałam włosy na całą noc oliwą z oliwek. Musiałam jej użyć, ponieważ jeszcze nie zamówiłam oleju migdałowego , a zapach babydream zaczął mnie mocno drażnić. Uznałam , że warto zrobić jakąś odmianę, tym bardziej, że z oliwą nie miałam już dawno do czynienia, a wspominam ją pozytywnie. Rano dokładnie umyłam włosy i od razu nałożyłam nowo zakupioną maskę Biovax do włosów suchych i zniszczonych:
Jak się spisała?
No coż...kupując tę maskę oczekiwałam niezwykłych efektów. Nawilżenia, miękkości , blasku. Nie mam pojęcia, czy to wina oliwy, czy po prostu ten Biovax nie spisał się na moich włosach, ale nie widzę niczego specjalnego. Włosy są dość lejące i miękkie, ale zdecydowanie straciły na blasku i gładkości. W podobnym stanie są po użyciu zwykłej, dobrej odżywki. Nie czuję także nawilżenia, szczególnie na końcach , które musiałam potraktować sporą dawką olejku arganowego.
Następnym razem spróbuję użyć jej solo. Mam nadzieję, że moje włosy jeszcze się z nią "przeproszą" , bo szkoda by było, gdyby nie spełniła swojej roli.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz