Już bardzo dawno nie wstawiałam zdjęć moich włosów. Zazwyczaj pisałam tylko co używałam i jak się sprawdziło. Uznałam , że chyba już pora przypomnieć Wam , jak wyglądają moje kosmyki.
Najpierw zrobiłam to zdjęcie:
Ale potem zaczęłam przeglądać mojego bloga w poszukiwaniu archiwalnych fotek i trafiłam na tę:
Dodałam ją 21 lipca- w dzień moich urodzin, niemalże miesiąc temu. Stan moich włosów możecie porównać już teraz (na aktualnym zdjęciu wydają się przyklapnięte, ale to przez to, że nie wyschły jeszcze dokładnie). Chwilę później pomyślałam, że chyba fajniej by było pokazać też, ile albo czy w ogóle urosły od tamtego czasu. Wygrzebałam z prania fioletową koszulkę i jeszcze raz zrobiłam zdjęcie.
Jestem bardzo szczęśliwa, bo żyłam w przekonaniu , że moje włosy stoją w miejscu. Tymczasem miła niespodzianka. Lipcowe końcówki znajdują się równo tam ,gdzie kończy linia rękawów. Sierpniowe sięgają koło dwóch centymetrów poniżej !!! Jak dla mnie odniosłam sukces! Może dla niektórych to naturalny przyrost przy stosowaniu suplementacji , ale uwierzcie, te włosy , które widzicie u góry, są WYJĄTKOWO oporne na wszystko.
Jeszcze tylko parę słów o tym , co zastosowałam :
Najpierw nałożyłam odżywkę Gernier Oleo Repair - na minutkę w celu zabezpieczenia włosów przed nadmiernym wysuszeniem . Następnie umyłam głowę moim ukochanym szamponem LoveToMix z papryczką chilli. Potem nadeszła kolej na odżywkę Garnier Awokado&Masło Karite z tym ,że tę trzymałam około 20 min. Na koniec przez moment potrzymałam na włosach śluz z siemienia lnianego . Po wyschnięciu kilka kropel olejku arganowego na końcówki i mgiełki z firmy Glisskur .



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz