Ostatnim czasem brałam udział w kilku kosmetycznych rozdaniach. Wygrać jest dosyć trudno ze względu na sporą liczbę chętnych (no kto z nas nie chciałby dostać czegoś fajnego za darmo?). Nigdy nie miałam przysłowiowego "farta" w wszelakich konkursach , loteriach. A nagle...niesamowicie miła niespodzianka!
WYGRAŁAM!
Co ? Maskę firmy Seboradin. O dokładnie tę:
![]() |
| źródło-internet |
W tym miejscu serdecznie dziękuję Oli, która stworzyła rozdanie i zachęcam do rzucenia okiem na jej blog -o tu!
Ucieszyłam się ogromnie! Maska przyszła do mnie w trybie ekspresowym- chyba 2 dni po przesłaniu danych.Użyłam ją już następnego dnia. Nie miałam pojęcia , jak się sprawdzi, bo masek tej firmy jeszcze nie miałam i nie jest ona jakimś bezwzględnym hitem internetu, ale jej przecudny zapach i zbita konsystencja mnie urzekły.
Jak się sprawdziła?
Pomimo wątpliwości, które okazały się zbędne, maska okazała się strzałem w dziesiątkę. Naprawdę nawilża włoski. Stają się delikatne i mięciutkie- czyli takie, jakie lubię. Wady? Niestety nie jest bardzo wydajna. Musiałam wyciskać ją kilka razy, żeby pokryć całą długość. Jej cena też mogłaby być niższa, chociaż i tak sądzę, że jest współmierna do działania produktu.
Czym wyróżnia się Maska z naftą Seboradin?
Na pewno pięknym zapachem, który urzekł mnie od razu. Dla mnie są to kwitnące kwiaty - może pyłek kwiatowy. Nie każdemu się spodoba, mnie przypomina wiosnę i może dlatego go polubiłam. Druga sprawa to opakowanie. Wygląda na "apteczne"- wiecie, takie profesjonalne, przez co mamy wrażenie, że używamy czegoś wyjątkowo skutecznego. I nie jest to mylne odczucie.
Ah, teraz znowu mam "bad hair day". Jak tylko widzę te końce, mam ochotę ogolić się na łyso :( Moje kosmyki mogę odżywiać non stop, nawet dwa razy dziennie, a im wciąż mało. Już nie wiem , co mogłoby przedłużyć stan nawilżenia, ale nie poddajemy się ! Walczymy! Aż osiągniemy to , co chcemy!
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz